16.02.2008
Żądam sprostowania informacji zawartych w tekscie:
www.boz.org.pl/mz/korabiewice/niedzwiedz_opp.htm
1. "Wiosną 2004 Stowarzyszenie "Empatia" zaapelowało, by płyty i styropian, użyte do zabezpieczenia witryn sklepowych podczas obrad szczytu gospodarczego w Warszawie, podarować Korabiewicom na budy dla psów. Media były zachwycone takim apelem (przy okazji wielu ludzi dowiedziało się o Korabiewicach), ale ostatecznie nie było komu bud wykonać."
20 bud zostało wykonanych osobiście przeze mnie i innych wolontariuszy. Pozostałe płyty posłużyły do wykonania budynku, który służył dla odwiedzających/adoptujących. Płyty przez 20 godzin na dobę przez tydzien zbierałem pożyczonym samochodem sam i za własne pieniądze zawiozłem w miejsce gdzie zostały przerobione na budy.
2. "Znamienne, że rezygnacja pisana jest raczej z pozycji zniechęconego wolontariusza niż członka zarządu. Nie ma w niej śladu poczuwania się do odpowiedzialności za publiczne efekty działania schroniska."
To krzywdząca opinia. Pana cierpka recenzja nie uwzględnia 2 lat pracy które włożylismy w schronisko, wielu pieniędzy i ponad 300 zwierząt oddanych do adopcji. Wiemy co zrobiliśmy dobrze a co żle - za naszej "kadencji" psy nie głodowały i adopcje szły prężnie - zwierzętom nie działa się krzywda, schronisko spełniało swoją funkcję. Nie rozumiem więc o jakich efektach Pan pisze. Po jakimś czasie współpraca z Panią Magdą stała sie niemożliwa i odeszliśmy zostawiając schronisko w lepszym stanie niż zastaliśmy. Zrobiliśmy co mogliśmy, a kiedy przestaliśmy mieć wpływ na to co dzieje się ze zwierzętami - odeszliśmy - rozumiem że miałby Pan lepszy pomysł, ale to Pana opinia i Pana pomysły nie uwzgledniające realiów funkcjonowania tego schroniska.
3. sformułowanie "Ostatecznie poróżnili się z nią wyłącznie o punkt widzenia – z tej czy tamtej strony płotu." jest skandaliczne i niepoważne - Pana nie było przy naszych rozmowach z Panią Magdą i nie wie Pan o co się poróżniliśmy.
4. Wpis "Osoby bardziej obrotne albo podatne na schizofrenię mogły by robić jedno i drugie. (www.boz.org.pl/mz/korabiewice/ratowanie.htm) Co więcej, można by zbierać pieniądze równocześnie na ratowanie w schronisku jak i przed schroniskiem. (Gdyby tak jeszcze można zbierać na zwierzęta kwitowane in blanco, które zniknęły, byłby to sposób działania prawdziwie doskonały)." sugeruje że doszło do jakigoś przekrętu. Konto schroniskowe zostało umieszczone na początku ale potem poprosiliśmy o zmianę bo nad kontem Vivy mielismy wiekszą kontrole jako inicjatorzy aleplu o pomoc i moglismy wydać te pieniadze bezpośrednio na sterylizacje na przyklad. Z reszta mieliśmy na to pisemne pozwolenie Pani Magdy.
Prosze o skasowanie albo zmodyfikowanie powyższych wpisow. To są same domysły i niesprawdzone informacje a wystarczyło do mnie napisać.
Nie wspomina Pan w powyższym materiale o tym że przez Azyl za Pana kadencji otrzymaliśmy 1% podatku jako fundacja Niedźwiedź - czyli przyczynił sie Pan do zachowania chorej sytuacji w schronisku jesli taka była. Dodatkowo nie wspomna Pan o osobach, które zgłaszały że ich pieniadzę nie dotarły do nas (ich nazwisko nie znalazło się na liście osób które przekazały 1% podatku) a utkneły gdzieś w Azylu mimo ich interwencji.
Cezary Wyszyński
Odpowiedź na sprostowanie
Dziękuję za sprostowanie. Nie zamierzałem umniejszać niczyjej pracy dla zwierząt w Korabiewicach i żałuję, że może to być tak odczytywane.
1. Rzeczywiście, mój wniosek, że "nie było komu zrobić bud" był pochopny, oparłem go wyłącznie na na ówczesnej informacji od Pana, że są z tym kłopoty.
2. Przypisuję członkom zarządu Fundacji "Niedźwiedź" odpowiedzialność nie tylko za zwierzęta, które w Korabiewicach żyły lepiej czy gorzej (na pewno lepiej przy zaangażowaniu licznych osób). Przypisuję odpowiedzialność także za te, których tam nie żyły bądź przestały żyć, jak wynika z bilansu za 2005 rok sporządzonym przez Magdalenę Szwarc dla prokuratury. Przecież to zarząd w imieniu Fundacji podpisywał umowy z gminami i tym samym brał odpowiedzialność za ich los.
Podkreśliłem, że nie wiem czy ten bilans jest prawdziwy. Za prawdę przyjęła go prokuratura uwalniając od odpowiedzialności urzędników gminnych i Grodeckiego. O tyle są to "sprawdzone" informacje. Niesprawdzonym domysłem jest natomiast to, że były to tylko "papierowe" psy, czyli że bilans ujawnił tylko "moralnie słuszne" naciąganie gmin na pieniądze. Nie podzielam tego domysłu bo zakłada on, że gminna biurokracja dawała się latami masowo oszukiwać. Kto to rozstrzygnie? Co się z stało z tymi zwierzętami? Gdzie sprawozdania, gdzie ewidencja?
Jeśli Pan powie "nie wiem, to się działo poza mną", to ja Panu uwierzę, ale to jest właśnie postawa wolontariusza, a nie prezesa zarządu Fundacji, która firmowała ten proceder.
3. Nie wiem o co poróżniliście się z Fundatorką w 2006 roku. Wnioskuję o tym ze skutków ustąpienia i z Pana oświadczenia. Proceder o jakim świadczy bilans i dane z zewnątrz (gminy, Inspekcja Wet.) nie został wtedy ujawniony, sprawozdania nie zostały opublikowane, opinia publiczna nie została zaalarmowana. Chcieliście tylko dalej pomagać zwierzętom żyjącym w Korabiewicach (mającym się bez was coraz gorzej). To bardzo dobrze o Was świadczy, ale w tym przypadku to było za mało. Taki zarzut nie jest skandaliczny ani niepoważny.
4. Nie dopatruję się żadnych "przekrętów" w sensie defraudacji zbieranych przez Was pieniędzy na zwierzęta w Korabiewicach na przełomie 2007/2008 roku, osobiście w to nie wierzę i nie mam na to cienia dowodu. Piszę o tym, że liczne spontaniczne zbiórki ogłaszane przez słabo określone podmioty podważają publiczne zaufanie i zilustrowałem to komentarzami na forum rozgłośni radiowej. Tym bardziej, gdy cel zbiórki może publiczności wydawać się sprzeczny (ratowanie do schroniska - ratowanie ze schroniska), a jednocześnie na stronach "Vivy" (właściciela rachunku) nie było na ten temat żadnych wyjaśnień. Wskazywałem, że zamieszanie i nieprzejrzystość rodzi podejrzenia o przekręty kosztem zwierząt. Trudno tego uniknąć jeśli pomoc dla zwierząt opiera się na niejasnych układach z "panią Magdą", która z kolei ma zupełnie ciemne układy z gminami.
Nie bardzo to się wiąże z tematem, więc rzeczywiście nie wspomniałem, że z mojej inicjatywy Fundacja Azylu pod Psim Aniołem wiosną 2005 r. przekazywała jeden procent podatku na Korabiewice. Tak jak innym, wystarczało nam na początek, że jest wiele pilnych potrzeb i jest godny zaufania zarząd. Ale interesowaliśmy się schroniskiem dalej i ponad rok później (w lipcu 2006) złożyliśmy zawiadomienie o przestępstwie przeciw urzędnikom gmin, bo sposób i efekty działania Korabiewic stały się dla nas jasne i przerażające.
Myślę, że ani ja ani Pan nie mamy powodu wstydzić się początkowej ufności. Nasze postawy rozeszły się później, gdy odkryliśmy i udokumentowaliśmy to, co zarząd "Niedźwiedzia" powinien był sam publikować, czyli dane o przepływie psów i gminnych pieniędzy na opiekę nad nimi.
Ale artykuł nie jest o mojej niewinności ani o Pana winie. Jest o tym, jak prosta ufność i chęć pomocy, nie poparta odpowiedzialnością, łatwo bywa nadużyta i przykłada się do tragicznego losu zwierząt.
Co do ostatniej Pana uwagi, że jakieś pieniądze z tej zbiórki sprzed trzech lat nie dotarły do Fundacji "Niedźwiedź", odpowiem panu, choć nie pamiętam szczegółów, że nie jest to wykluczone. Przed 11.05.2005 Fundacja Azylu pod Psim Aniołem nie miała elektronicznych wyciągów bankowych a darczyńcy dopisywali różne rzeczy na przekazach. Każda "ręczna" weryfikacja tysięcy wpłat może dać trochę inny wynik. Jeśli tylko będzie dostęp do dokumentów księgowych FAPA, deklaruję swój udział w kolejnej weryfikacji i przyznam się do błędu jeśli taki się ujawni.
Tadeusz Wypych
17.02.2008